Świętując rocznicę 22 lipca podsumowuję ostatnie dni. Hity na Czasie już za nami. Mnóstwo pracy wielu ludzi i, jak sądzę, całkiem przyjemny jej efekt. Ponad 50.000 ludzi na żywca i grubo powyżej 2 milionów przed telewizorami. Spytam, kto da więcej? Pewnie te mamroczące niedobitki po przegranej kampanii samorządowej i nieakredytowani-obrażeni, internetowych przygłupów nie liczę. Obiecałem sobie nie wdawać się w polemiki z ludźmi, którzy nie potrafią oddzielić własnych projekcji od faktów, ale nie mogę oprzeć się pokusie, by nie odnieść się do paru spraw. Otóż strumień bzdur i złośliwości wygenerowany przez kierownika redakcji "czegoś-co-samo-nie-wie-czym-jest-ani-jak-się-nazywa" popycha mnie w kierunku jednego tylko wniosku. Doświadczenie w pracy dziennikarskiej w sposób niezauważalny dla zainteresowanego przekształca się w demencję. Dziwi mnie, że tak niegdyś sprawny dziennikarz w jednym tekście popełnia błędy, czy wręcz kłamie. Rozumiem, że medium nie zaproszone do udziału w imprezie ma z tego tytułu gwarantowane przyzwolenie na pojechanie po niej. Będąc jednym z organizatorów Hitów, nie oczekiwałem wyłącznie pochwał, ale minimum rzetelności w ocenie. Każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii, nawet najbardziej jednostronnych. Warto jednak zachować minimum przyzwoitości pt. zgodność z faktami. Otóż, drogi Andrzeju, koncert trwał od godz. 21.00 do 23.00, więc dwie godziny, w tym 90 minut transmisji telewizyjnej. Nie mam pojęcia więc, skąd wzięła ci się godzina. Pewnie stąd, że wyszedłeś po 4-5 wykonawcach, jak sam piszesz. Potem szybko zagiąłeś czasoprzestrzeń i sru! mamy godzinę. Zapewne dlatego nie dane było ci widzieć kilkudziesięciu tysięcy osób szalejących przy Eneju, czy drących paszcze z Feelem lub Mirami.
Odnośnie 300.000 złotych. Każdy dziennikarz zadałby sobie pytanie - ile włożyli pozostali? ciebie to przerosło? Pewnie tak.
O tym, czym jest kreowanie wizerunku miasta pewnie nie wiesz, bo ze swoim własnym sobie umiarkowanie radzisz. Nie odnosisz wrażenia, że spośród tych 2 milionów ludzi przed telewizorami, znaczna część po raz pierwszy dowiedziała się o tym, że jesteśmy uzdrowiskiem? Mam nadzieję, że mental rodem z podstrzeleńskiej wsi nie przeszkodzi ci tego ogarnąć. A może...
Napiszę ci na koniec bajkę w twoim stylu. Mogłaby zaczynać się tak...
Była sobie redakcja gazety, której przez kilkanaście lat nikt nie chciał za bardzo kupować. Bo pewnie słaba była ta gazeta. Wieść gminna niosła, że ostatnimi laty szefowała jej miernota, która wskutek własnej indolencji doprowadziła tytuł na skraj przepaści, z której za chwilę z hukiem spadnie. Tak ludzie gadają.
Tak ja to widzę. Czy widzisz to inaczej?
P.S. Zaimki osobowe celowo pisałem z małej, by przypadkiem nie okazać szacunku. W mojej ocenie takowy należy się tylko przyzwoitym ludziom.
P.S.2. Na zdjęciu: niezadowoleni wyśmiewający wykonawców.


